Wizyta w najlepszej klinice weterynaryjnej

Kota przygarnęłam z ulicy. Na moim osiedlu kręcił się taki kotek, którego udało mi się oswoić. Zbliżała się zima i nie chciałam, żeby mieszkał na ulicy. Mieszkałam sama i nie było problemu, bym w domu trzymała jakieś zwierzę. Byłam zadowolona, że mogłam temu kotu dać bezpieczny dom.

Wyleczenie kota w sprawdzonej klinice weterynaryjnej

klinika weterynaryjna wrocławKot był chory i miał koci katar. Na dodatek miał sporo pchełek i wymagał kontroli u weterynarza. Z łatwością zabrałam go z ulicy, bo mi ufał. W końcu regularnie go dokarmiałam. Wiedziałam, gdzie mieściła się najlepsza klinika weterynaryjna Wrocław był dużym miastem i miał wiele takich klinik, jednak ja zdecydowałam się na tę konkretną, którą poleciła mi sąsiadka. Swojego kota zawsze leczyła w tej klinice i była zadowolona. Lekarze mieli spore doświadczenie i odpowiednie podejście do zwierząt. Kupiłam specjalnie transporter, w którym zabrałam kota do kliniki. Tego dnia nie było dużo ludzi i zostałam przyjęta od razu. Weterynarzowi od razu powiedziałam, że przygarnęłam kota z ulicy, który wymagał opieki i lekarz od razu zaczął go badać. Sprawdził kotu temperaturę, oczy i podniebienie. Kot dostał od razu leki na koci katar i został odpchlony. Podczas kolejnej wizyty kotu zaaplikowano szczepionkę na wściekliznę i dostał tabletkę na odrobaczenie. Kot dzięki pomocy weterynarza został wyleczony i wyglądał o wiele lepiej. Oswoił się w moim domu i coraz chętniej rozrabiał. Dzięki tej klinice miałam zdrowego kota.

Do kliniki weterynaryjnej zaglądałam co jakiś czas. Kota musiałam regularnie odrobaczać i dawać mi zastrzyki na różne kocie choroby. Nawet została założona książeczka zdrowia dla mojego kota, gdzie wpisane były wszystkie leki, które dostawał. Mogłam być spokojna o zdrowie swojego przyjaciela.