Pechowy kamień i rozrzutnik obornika

Chociaż moi rodzice mieszkają w mieście, wychowali się na wsi. Co roku jeżdżę na wieś do mojego dziadka w czasie urlopu. Dziadek ma całkiem spore gospodarstwo, którego sam nie dałby rady obrobić, dlatego zatrudnia do pomocy rolników, którzy nie mają tyle ziemi, jako parobków.

Awaria rozrzutnika obornika

rozrzutniki obornikaChoć dziadek jest już w podeszłym wieku, trzyma się bardzo dobrze i wykonuje wiele prac fizycznych w obejściu. To niezwykle twardy człowiek, hardy i uparty, który rządzi w swoim królestwie żelazną ręką, szybko się denerwuje, ale równie szybko uspokaja. Ostatnio przyjechałem w odwiedziny w kresie wiosennym, ponieważ latem na wsi są żniwa, do tego wiosną łatwiej jest dostać urlop w pracy. Okazało się, że nawet o tej porze jest jakaś praca do wykonania – trzeba nawieźć pole. Przygotowywano już rozrzutniki obornika, ale okazało się że jeden z nich nie może ruszyć i zapewne jest poważnie uszkodzony. Dziadek zdenerwował się ogromnie, stwierdził, że to niemożliwe, żeby rozrzutnik zepsuł się tak szybko, przecież całkiem niedawno go kupił i dbał o niego odpowiednio. Staruszek toczył wojnę z jednym z sąsiadów, który kiedyś przesunął ważny kamień graniczny leżący na miedzy, zaraz więc stwierdził, że to na pewno jego opozycjonista celowo zniszczył rozrzutnik w ramach sabotażu nawożenia pola. Dziadek stwierdził, że w zamian popsuje mu jego wozy paszowe.

 

Jeden z parobków chciał ułagodzić swojego pracodawcę i przypomniał mu, że przecież już używał tego rozrzutnika i wjechał na coś twardego. Dziadek zdębiał, bo dotarło do niego, że przecież zahaczył wcześniej o kamień graniczny, który sam przesunął i stąd awaria.